Let’s have slow Christmas!

Święta tuż tuż. Gorączka przedświąteczna sięga zenitu, wchodząc na najwyższe obroty. Czasu do Wigilii coraz mniej, a tyle jeszcze do zrobienia. Jak to zazwyczaj wygląda?

Na ostatnią chwilę trzeba załatwić jeszcze to i tamto, dokupić to i to. I posprzątać, okna umyć, firanki wyprać, upiec drugiego makowca, dolepić pierogów, bo będzie za mało. I prezenty! Dla męża, dzieciaków, a i teściowej też trzeba coś dać. W sklepach zaczęły się wyprzedaże, to nadarza się doskonała okazja, żeby coś nabyć nie tylko na prezent, ale i jeszcze dla siebie samego. W sumie nie potrzebujesz, ale może się przyda, a cena taka atrakcyjna. W centrach handlowych istne szaleństwo. Biegasz jak zwariowany/a po sklepach w dzikich tłumach rozgorączkowanych poszukiwaczy okazji i bohaterów swoich domów, wkurzając się jednocześnie, że potem stoisz w kilometrowych kolejkach. Po nocach dekorujesz pierniczki i lepisz pierogi. I jeszcze DIY ozdoby, żeby było co na Insta wrzucić. W pracy nie lepiej. Impreza firmowa i wymuszony uśmiech na twarzy w kierunku prezesa. Kreatywne prezenty dla osoby, której często nawet nie znasz. W Wigilię od rana Armagedon! O 17:00 kolacja u jednych rodziców, o 20:00 u drugich. Uroczystą kolację musisz zjeść u jednych i u drugich. Mimo, że od roku udawało Ci się trzymać dietę, jak tu odmówić. Powiedzą, że gardzisz, że nie szanujesz pracy i serca włożonego w lepione uszka. I to łamanie się opłatkiem, i życzenia wszystkiego najlepszego. Tylko na ile szczere, a na ile udawane? A po Wigilii przychodzą święta. Znów biegamy od kuchni do pokoju, od sofy do stołu. Często wymuszone spotkania, bo trzeba jechać do rodziny, trzeba znowu zjeść i karpia i makowca, bo siostra całą noc je przygotowywała. Trzeba odwiedzić sto wujków i ciotek, ażeby im nie było przykro. Trzeba, trzeba, trzeba… Usprawiedliwiamy się sami przed sobą, że taka już tradycja, że tak było od zawsze. Skoro w domu rodzinnym była świąteczna nerwówka, to i u nas będzie. Że w sumie to taki urok świąt…

I tak mijają nie-wiadomo-kiedy święta. I gdzie się podziała ta magia z reklamy? Przecież mówi się, że to taki wyjątkowy, wspaniały czas w roku. Kiedy wszyscy razem, pięknie ubrani, z uśmiechem na twarzy, spotykają się przy suto zastawionym świątecznym stole… Bla, bla, bla. Czasami tak słodko, że aż chce się rzyg**! A Ty nie czujesz się ani świątecznie, ani fajnie. Za to zmęczony/a, zabiegany/a, wkurwiony/a. Bo życie to nie obrazek z reklamy!

Czy często nie jest tak, że się zapożyczamy na święta, by stoły uginały się od jedzenia, a pod choinką był stos prezentów? Czy nie jest tak, że mamy wypucowane mieszkanie, a w rzeczywistości zakurzone sumienia? Bo dbamy o to, co powierzchniowe, o rzeczy materialne, a zapominamy o sobie, o najbliższych. O naszych relacjach i uczuciach. Cały ten świąteczny szał – szał zakupów, porządków, prezentów i konieczności składania sobie nawzajem „serdecznych” życzeń. I po co to? Czemu to służy? Bo tak trzeba, tak wypada? Żeby zachować tradycję? Nie wspomnę, że najważniejsza w tym czasie kwestia, ta religijna, coraz częściej jest pomijana. Nikt już nie pamięta, o co tak naprawdę chodzi w te święta. Bo wcale nie o choinkę, ani karpia, ani prezenty…. A o miłość, pokój, nadzieję.

Więc może by tak… zwolnić? Nie biegać nerwowo, nie kupować nic na siłę, nie przygotowywać tony jedzenia, którego i tak się nie przeje i później się je wyrzuca. Świąteczny czas to niestety nic innego jak jedna wielka gonitwa. Gonimy za lepszymi prezentami, za ładniejszą choinką, za smaczniejszym karpiem i makiełkami. Zależy nam za zbyt wielu rzeczach, zbyt wiele osób chcemy uszczęśliwić, zapominając o najważniejszym. O sobie. Czy choć przez chwilę pomyślałeś/aś o sobie? Czy Ty w tym całym szaleństwie masz czas dla siebie? Czy jesteś szczęśliwy? Czy czujesz się dobrze tu i teraz? Zatrzymaj się zatem. Nic nie trzeba, nic nie musisz! Odpuść. Zobaczysz, że poczujesz się lżej.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie demonizuję i nie hejtuję świąt ani całej tej przedświątecznej krzątaniny! Mimo zgiełku, rosnącej z roku na rok komercjalizacji i przepychu sklepowych witryn, grudzień to magiczny czas. Sama ulegam jego magii chociażby na świątecznych jarmarkach. Ale odnoszę wrażenie, że większość ludzi traktuje święta jak obowiązek, okres w roku do odhaczenia, wypełnienia listy „to do”. Przecież nie chodzi o to, by się „urobić po łokcie”. Wystarczy wszystko odpowiednio zaplanować, a przede wszystkim zastanowić się, czego tak naprawdę chcemy w te święta. Wówczas znajdzie się czas na refleksję, na celebrowanie chwil i odrobinę kontemplacji.

Wg mnie każdy z nas powinien wypracować w swoim domu, swojej rodzinie, własną wersję przeżywania świąt. Nie taką z reklamy, nie skopiowaną z domu rodzinnego czy od sąsiadów. Taką, w której pielęgnujemy służące nam tradycje, ale i ubogacamy je nowymi nawykami, które lubimy, które nas rozwijają, które sprawią, że będziemy czuć się dobrze w te święta. Nie dajmy się zwariować. Nie musisz mieć posprzątane jak u perfekcyjnej pani domu. Nikt nie będzie Ci robił testu białej rękawiczki. Wystarczy skromna choinka. Nie 12, ale kilka potraw, które lubisz/umiesz zrobić, czy które Ci po prostu smakują. Symboliczny 1 prezent, którym pokażesz, że szanujesz, kochasz i cenisz pasje obdarowywanej osoby. Spotkaj się w święta z tymi, na którym Tobie naprawdę zależy. Zadzwoń do kogoś, kto jest daleko, a za kim tęsknisz. Napisz list, by przeprosić, jeśli musisz. Nie pielęgnuj nienawiści i złości. Wyciągnij pierwszy rękę na zgodę, będziesz mieć czyste sumienie. Z wolnym sercem i umysłem będzie Ci lżej. Bo często to właśnie niewyjaśnione, niedopowiedziane waśnie i sprzeczki powodują, że tak bardzo nie lubimy świąt. A jeśli masz dość siedzenia w domu i naszej polskiej zimy, pakuj plecak i w drogę! Kto powiedział, że prawdziwe święta tylko w domu? Możesz poszukać słońca pod palmami albo śniegu w dalekiej Laponii. Ważne, żebyś czuł, że to jest to, czego pragniesz 😉

Proszę, zwolnij w te święta. Poczuj ich magię zapalając świece zapachowe, które wprowadzą Cię w świąteczny nastrój. Włącz relaksującą muzykę. Pośpiewaj kolędy albo zaproś znajomych i zróbcie świąteczne karaoke! Poczytaj książkę, na którą nigdy nie miałeś czasu. Obejrzyj stary film. Owiń się ciepłym kocem i przytul mocno bliskie Ci osoby: męża, żonę, partnera, dzieciaki, jak masz to i psiaka czy kota! Zaproś znajomych. Pograjcie razem w planszówki albo upieczcie wspólnie ciasto! Wypij gorącą czekoladę i poczuj, jak wolno płynie czas. Zrób sobie wolne w tym roku od tej szalonej gonitwy.

My spędzamy święta w naszym M3. Uwielbiamy razem stroić choinkę, podczas gdy w tle śpiewa nam Michael Bubble. Bawimy się fantastycznie lepiąc pierogi i wycinając pierniki. Z Babcią pichcimy w kuchni strucle i gotujemy zupę rybną. Jest ciepło i rodzinnie. Jednak zdarza się, że jest i nerwowo, dlatego coraz częściej myślimy o tym, by rzucić to w cholerę i pojechać gdzieś w ośnieżone góry, do małego drewnianego domku w lesie. Nie robić Wigilii. Rozpalić ogień w kominku i rozkoszować się gorącym, pachnącym przyprawami grzańcem. Wspólnie pograć w scrabble, ułożyć puzzle, poczytać książki, pooglądać filmy. Niczego nie musieć. Włączyć relaksującą muzykę. Potańczyć. Wieczorem wpatrywać się w niebo pełne gwiazd. Pospacerować po lesie, wdychając zapachy sosny. Jak wiecie kochamy podróże, więc może następne święta spędzimy w takim domku w … Laponii. I będziemy cieszyć się jak dzieci jeżdżąc psim zaprzęgiem i spełnią się nasze marzenia o spotkaniu z prawdziwym Mikołajem!

Życzymy Wam zatem na zbliżający się czas dużo spokoju, ciepła i miłości. By każdy spędził te święta w taki sposób, jaki chce, w takim miejscu na świecie, w którym czuje się dobrze i z tymi osobami, które kocha i z którymi chce dzielić ten czas. W zgodzie z samym sobą i swoim sumieniem. Wyluzujcie, odpuście i spędźcie te święta tak, jak podpowiada Wam serce.

Slow & Merry Christmas!

Fot. fillyourhomewithlove.com 

Ps. Powyższy tekst jest naszą subiektywną oceną przed- i okołoświątecznej rzeczywistości przeciętnej polskiej rodziny. Oczywiście nie u każdego święta wyglądają w taki sposób i są osoby, które lubią taką atmosferę i się w niej spełniają. Nie negujemy tego i szanujemy to 😉 Żeby nie było 😉

A jak Wy spędzacie święta? W rytmie slow czy może lubicie świąteczne zawirowania? Podzielcie się z nami nimi w komentarzu poniżej! Podobał się post? Daj znać i udostępnij dalej! Będzie nam bardzo miło.

9 Comment

  1. Ania Krzymowska says: Odpowiedz

    Czekaja nas magiczne swieta – przezywamy razem z naszym 4 letnim synkiem. Swieta z dziecmi maja podwojna moc

    1. Klaudia says: Odpowiedz

      Super! My narazie we dwoje celebrujemy każdą świąteczną chwilę 😉

  2. Jeszcze tylko ostatnie przygotowania, pakowanie prezentów a później już mam nadzieję, że to będą święta w rytmie slow z najbliższymi 🙂

  3. Moim zamiarem na te święta też jest zwolnić. Ostatnie trzy miesiące to była ciągła gonitwa i czuję, że muszę usiąść, nawrzucać w siebie pierogów i rozmawiać z rodziną o pierdołach. 🙂 Wesołych i SPOKOJNYCH świąt! 🙂

    1. Klaudia says: Odpowiedz

      Dzięki Michalina! Odpoczywaj i ciesz się chwilą 😉

  4. Gonitwa przed Świętami nigdy mnie nie dotyczyła. Robię wszystko na spokojnie i cenię sobie takie podejście.

  5. Pięknie napisane, w wiekszość się z wami zgadzam, ja też w tym roku staram się mocno wyhamować 🙂 Wesołych!!

  6. Agnieszka says: Odpowiedz

    Mądre słowa. My wlasnie przeżywamy swieta po swojemu i nie dajemy sie wpędzić w jakies wariactwo i nerwowość. :))

  7. To już ostatnie godziny zanim zasiądziemy do wigilijnych stołów. 😉

Dodaj komentarz