Co warto zobaczyć w Wietnamie – nasza trasa

Wietnam_wktorastrone_pl

Dawno, dawno temu, kiedy planowaliśmy naszą pierwszą samodzielną wyprawę, zdecydowaliśmy się na Azję Południowo – Wschodnią. Już wtedy mówiło się, że to idealny kierunek na pierwszy raz, że jest łatwo, bezpiecznie i przede wszystkim tanio! I z łatwością można tam złapać bakcyla na więcej 😉 Postawiliśmy na Tajlandię i Kambodżę. Ale czegoś nam brakowało, żeby dopełnić naszą wyprawę, by bardziej poczuć orientalny smak azjatyckiej ziemi.

– Może Laos? Birma? Myśleliśmy.

– Jedźcie do Wietnamu! Rzuciła nagle koleżanka.

– No, co Ty, tam przecież nic nie ma! Odpowiedziałam.

Jak bardzo się myliłam! Szybko zmieniałam zdanie. Już sam research nas oczarował i tak oto Wietnam znalazł się, w sumie przez przypadek, w programie naszego wyjazdu. To była najlepsza decyzja, która okazała się hitem naszej azjatyckiej przygody! Zapraszamy Was zatem w podróż po Wietnamie! Jak wyglądała nasza trasa i co warto zobaczyć w kraju smoka?

Nasza trasa

Ze względu na swój kształt zwiedzanie Wietnamu można zorganizować właściwie tylko na dwa sposoby: z północy na południe lub z południa na północ. Ponieważ do Wietnamu lecieliśmy z Chiang Mai w Tajlandii, zdecydowaliśmy się na pierwszą opcję. W skrócie nasza trasa obejmowała: Hanoi – Zatoka Ha Long – Hue – Hoi An – Danang – Ho Chi Mingh – Delta Mekongu. 

Klimat Wietnamu

Wietnam rozciągnięty jest na długości aż 1650 kilometrów, więc klimat zdecydowanie różni się w zależności od szerokości geograficznej. Północ kraju znajduje się w strefie klimatu zwrotnikowego wilgotnego, a południe charakteryzuje klimat równikowy wilgotny (odmiana monsunowa). Podział przebiega gdzieś w okolicy miejscowości Hue, czyli 17 równoleżnika, który odgrywa też niemałe znaczenie w historii Wietnamu. Oznacza to, że wybierając się do Wietnamu, nie można w 100% liczyć na stabilną pogodę, ale na pewno można liczyć na to, że wtedy, kiedy w Polsce panuje zima i wczesna wiosna, tam można trafić na sporą dawkę słońca, której szukamy.

Kiedy najlepiej jechać?

Na północy Wietnamu mamy cztery pory roku i zmienną aurę. Od listopada do kwietnia jest chłodniej (w styczniu temperatura spada czasem w nocy nawet poniżej 10°C), od maja do października – bardzo wilgotno i gorąco. Na południu natomiast występuje klimat tropikalny z 2 porami: porą deszczową (od czerwca do listopada) i suchą oraz wysokimi temperaturami przez cały rok. Najlepiej zwiedzać go podczas suchych i gorących miesięcy przypadających na okres od grudnia do kwietnia. Pora deszczowa tutaj charakteryzuje się bardzo intensywnymi, obfitymi, aczkolwiek w miarę krótkotrwałymi opadami, najczęściej po południu i wieczorem. Podsumowując, każdy czas na odwiedzenie tego kraju jest równie dobry, gdyż o każdej porze roku możemy zobaczyć inną jego odsłonę. Niemniej, najbardziej optymalnym okresem na zwiedzanie i wypoczynek jest czas od grudnia do kwietnia. My byliśmy w Wietnamie na początku grudnia i przez cały pobyt mieliśmy fantastyczną pogodę, z wyjątkiem 3 dni, kiedy w Hue i Hoi An, położonych w środkowej części kraju, niemiłosiernie lało.

Xin chao Hanoi

W połowie poprzedniego wieku Wietnam został podzielony na dwie części – komunistyczną północ i profrancuskie południe. Mimo, że po wojnie amerykańsko-wietnamskiej został połączony, różnice między tymi dwoma regionami są nadal wyraźne, czy to pod względem historycznym, kulturalnym, klimatycznym czy nawet kulinarnym.

Hanoi, stolica i drugie co do wielkości miasto Wietnamu. Jeżeli ktoś zapyta nas, czym się charakteryzuje, odpowiemy bez namysłu: skutery. Kiedy po przylocie wysiedliśmy z busa w samym sercu tego wielkiego, hałaśliwego i zatłoczonego miasta, mieliśmy problem z… przejściem na drugą stronę ulicy! Skutery, bowiem, niczym ławica ryb w rzece, płynęły bez początku i końca. Lekcja pierwsza: w takim przypadku najważniejsze, co należy zrobić, to ten pierwszy, mały krok, a potem stopniowo, bez zatrzymywania się, należy przemieszczać się w kierunku brzegu, czyli w tym przypadku drugiej strony ulicy. Jak się okazało, kierujący jednośladami potrafią sprawnie i z gracją manewrować pomiędzy pieszymi i zdecydowanie większym problemem dla nich będzie to, jeśli się nagle ze strachu zatrzymamy, niż to, że jesteśmy na ulicy. Zatem z okrzykiem “Avanti!” idziemy zdecydowanym, niezbyt szybkim krokiem na przód. Welcome to Asia 😉

Hanoi symbolizujące północny region, to dla nas kwintesencja azjatyckiego miasta, z wąskimi, gwarnymi i zatłoczonymi ulicami, które wypełniają garkuchnie serwujące przepyszne jedzenie, stoiskami pełnymi najróżniejszych towarów, wspaniałymi zabytkami. To miasto, gdzie połączenie tradycyjnej architektury i lokalnego życia jest tak niezwykle intensywnie odczuwalne. Ulice Hanoi tętnią życiem od samego rana do późnych godzin nocnych. To prawdziwa mieszanina dudniących klaksonów, smogu i tłumu ludzi. Jednym słowem – chaos. I straszny hałas. Ale właśnie w tym tkwi jego urok. Szczególnie w zakamarkach Old Quarter, gdzie bije backpackerskie serce miasta.

Zatoka Ha Long

Ok. 164 km od Hanoi znajduje się słynna zatoka Ha Long, będąca wizytówką Wietnamu. Jest to zdecydowanie jedna z największych atrakcji kraju, która wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Rozciągająca się na powierzchni przeszło 1500 km² zatoka zawiera ok. 1900 wysp i wysepek w postaci wapiennych mogotów wyłaniających się spod powierzchni wody. W nich znajdują się liczne malownicze groty, w których zobaczyć można chociażby ołtarzyki modlitewne. Legenda głosi, że te zachwycające formacje krasowe powstały, gdy w morzu wylądował smok, przybywający z pomocą Wietnamczykom. Wrogie okręty rozbiły się o tysiące powstałych w ten sposób wysepek. Nieziemski widok zapiera tutaj dech w piersiach, a każda sekunda spędzona w tym miejscu jest warta swojej ceny.

Z powodu małej ilości czasu na organizację pobytu w Wietnamie zdecydowaliśmy się na zorganizowaną wycieczkę po zatoce. Choć byliśmy sceptycznie nastawieni, rejs okazał się udany, głównie za sprawą fantastycznej pogody, przesympatycznego przewodnika, poznanej wspaniałej pary Polaków i oczywiście nieziemskich widoków! Podczas rejsu zwiedza się także jaskinię Dau Go Cave, podświetloną na różne kolory (dla nas zbyt komercyjna, nie zrobiła na nas wrażenia). Natomiast zdecydowanie warto wynająć kajaki podczas rejsu i samodzielnie popływać wśród mogotów czy wpłynąć do mniejszych jaskiń.

Hue

Po 12h nocnej podróży pociągiem, wylądowaliśmy w mieście, które przez prawie 150 lat było stolicą Wietnamu. Poważnie ucierpiało w czasie wojny indochińskiej i wietnamskiej, jednak wiele atrakcji zachowało się po dziś dzień. Na pewno na największą uwagę zasługuje tutaj Cytadela, która kryje za swoimi wysokimi na 7 metrów i długimi na 2 km murami całe Cesarskie Miasto oraz jego serce, czyli pałac cesarza zwany Zakazanym Purpurowym Miastem. Co prawda, ze względu na burzliwą historię Wietnamu do dzisiejszych czasów nie zachowało się zbyt wiele, ale nawet spacerując po nim w ulewnym deszczu, można poczuć ducha historii. Uwagę przyciąga także rzeka Huong, zwana Rzeką Perfumowaną z mnóstwem kolorowych łodzi i barek mieszkalnych. Kolejną atrakcją, dla której na pewno warto przyjechać do Hue, są z pewnością też cesarskie grobowce, do których można dotrzeć łodzią. Nam niestety się to nie udało, gdyż rejsy były odwołane ze względu na padający przez cały dzień deszcz. Mówi się trudno… Jest powód, żeby wrócić!

Hoi An

Ta malutka miejscowość stała się już właściwie kultowym miejscem. Jest uważana za jedno z najbardziej turystycznych miejsc w Wietnamie, w które każdy turysta po prostu musi dotrzeć. W sumie szkoda, bo miasteczko traci na swej naturalności i oryginalności. Niemniej, ciągle zachwyca! Zostało wpisane w 1999 roku na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. My spędziliśmy tam 3 dni, momentami brodząc po kostki w strugach deszczu płynącego swobodnie ulicami miasta i śmiało możemy stwierdzić, że mimo to, nie nudziliśmy się ani przez chwilę. Miasto niegdyś było ważnym portem i jednym z największych centrów handlowych Azji Płd-Wsch. Dziś zachwyca aż 844 zabytkowymi obiektami, w których wyraźnie widać wpływy japońskiej i chińskiej architektury.

Oprócz poczucia samego klimatu tego miasteczka na odwiedziny na pewno zasługują:

  • Most japoński – jedyny na świecie kryty most ze świątynią buddyjską,
  • Liczne Domy Zgromadzeń
  • Stare Domy rodzin wietnamskich, gł. Tan Ky
  • Muzea Historii i Kultury, Ceramiki, Kultury Ludu Sa Huynh.

Całe miasteczko spokojnie można zwiedzić pieszo. Spacer jego uliczkami to czysta przyjemność! Zwłaszcza wieczorem, kiedy zapalane są jedwabne lampiony, będące wręcz symbolem Hoi An. Zawieszone dosłownie wszędzie, w pełnej gamie kolorystycznej, przepięknie oświetlają ulice i domy i cieszą oczy mieszkańców. Ponadto tutaj można skosztować pysznego jednodniowego piwa Bia hoi, a na lokalnym markecie napełnić żołądki specjałami kuchni wietnamskiej. Wszak Hoi An to kulinarna stolica regionu. Potwierdzamy w 100%!

Ho Chi Mingh

Dawna stolica Wietnamu Południowego, a obecnie największe miasto kraju pod względem populacji, nosiła kiedyś dużo bardziej znaną nazwę – Sajgon. Czy znany nam z języka potocznego “sajgon” oznaczający bałagan lub zamieszanie ma coś wspólnego z sytuacją na ulicach miasta czy też może bardziej z tyglem kulturowym,  w którym mieszają się wpływy francuskie, chińskie i wietnamskie – tego do końca nie wiemy. Na pewno jednak współczesny Sajgon stanowi stolicę wietnamskiego handlu i biznesu, która utrzymuje sporą część Wietnamczyków. Ho Chi Mingh jest dla nas azjatycką wersją zachodnioeuropejskiego miasta. To miejsce, gdzie stara kolonialna architektura ustępuje miejsca nowoczesnym biurowcom, luksusowym hotelom, sklepom czy restauracjom. W naszym odczuciu miasto nie powala na kolana.

Do miejsc, które na pewno warto zobaczyć zaliczają się:

  • targowisko Ben Thanh, na którym możecie kupić prawie wszystko i najeść się do syta,
  • budynek poczty z ogromnym obrazem Ho Chi Minh’a,
  • neoromańska katedra będąca mniej lub bardziej udaną kopią paryskiej Notre Dame,
  • gmach opery,
  • pagoda Jadeitowego Cesarza, czyli chińsko- wietnamska pagoda z niesamowitym, trochę mrocznym klimatem,
  • Pałac Ponownego Zjednoczenia,
  • Muzeum Pozostałości Wojennych.

Szczególnie to ostatnie miejsce wywiera niesamowite wrażenie pokazujące brutalność każdej wojny, nawet, jeżeli w tym przypadku przesiąknięte jest typową propagandą antyamerykańską.

Delta Mekongu

Zanim wydostaliśmy się z objęć wujka Ho, postanowiliśmy odwiedzić jeszcze dorzecze jednej z największych rzek Azji i świata, czyli Mekongu. Jest to na pewno miejsce warte zobaczenia, aczkolwiek nas do końca nie zachwyciło, być może tylko dlatego, że wybraliśmy się tam z jednym z sajgońskich biur podróży, a nie na własną rękę (trzeba to naprawić w przyszłości 😉 )

Do głównych atrakcji takiej 2-dniowej wyprawy należy:

  • krótkie, ok. 15 min. przepłynięcie się łódką wiosłową po jednym z wąskich kanałów delty (fajne, ale zdecydowanie za krótkie!)
  • zobaczenie rodzinnej fabryki, w której wyrabiane są cukierki z orzecha kokosowego,
  • zwiedzanie rodzinnej fabryki papieru ryżowego i poznanie technik wyrobu makaronu ryżowego
  • odwiedzenie największego targu wodnego w delcie (super!)
  • odwiedzenie jednego z największych miast położonych w delcie – Can Thao,
  • zwiedzenie świątyni Vinh Trang Temple, na której terenie znajdują się 3 gigantyczne postaci buddy (śpiący, siedzący oraz stojący)
  • noclegiem był homestay u wietnamskiej rodziny (zdecydowanie najciekawsza z atrakcji o ile dobrze się trafi i nikt nie zapomni, że ta opcja została przez Was wykupiona). To właśnie tutaj smakowaliśmy najlepszej ryby oraz wódki ryżowej 😉

I tak oto, po 10 intensywnych dniach, wyruszyliśmy dalej, do Kambodży, żeby poczuć się chociaż przez chwilę jak Lara Croft eksplorująca Angkor Wat.

Co jeszcze warto zobaczyć w Wietnamie?

  • Obowiązkowo Sa Pa, targ w Bac Ha i pola ryżowe w górach Hoàng Liên Sơn
  • Miłośnikom historii i wojny wietnamskiej polecamy udać się do Strefy Zdemilitaryzowanej, gdzie odegrały się znaczące dla historii kraju wydarzenia i przy okazji zobaczyć tunele Vinh Moc, będące symbolem ludzkiej odwagi i wytrwałości w walce o niepodległość
  • Oddalony o ok. 40 km od Hoi An My Son, czyli kompleks świątyń hinduistycznych związanych z państwem Czamów
  • Plaża Cua Dai przy Hoi An oraz plaże Nha Trang
  • Piaszczysty Przylądek Mui Ne
  • Park Phong Nha-Ke Bang z największym kompleksem jaskiń na świecie (ponad 300 jaskiń, w tym największa Son Doong).

Byliście w Wietnamie? Podzielcie się koniecznie Waszymi spostrzeżeniami! A jeśli dopiero planujecie się tam wybrać, napiszcie w komentarzach, co Was interesuje najbardziej – postaramy się odpowiedzieć w miarę naszej wiedzy. Niebawem pojawią się też osobne wpisy o poszczególnych miastach, które odwiedziliśmy, a w nich mnóstwo informacji praktycznych, czyli to, co tygryski lubią najbardziej 😉

37 Comment

  1. Cudowne zdjęcia, momentami świetne światło. Azja jest ciągle na mojej liście, ale zawsze najpierw ciągnęło mnie do Ameryki Łacińskiej :). Wietnam to będzie jeden z pierwszych kierunków, do którego uderzę na pewno :).

    1. Klaudia says: Odpowiedz

      U nas tak się złożyło, że zaczęliśmy od Azji, a teraz ciągnie nas coraz częściej do Ameryki Południowej i Łacińskiej! Byliśmy już na Kubie (w której zresztą jesteśmy zakochani!), więc teraz czas na Meksyk!

  2. Wasze zdjęcia baaaardzo zachęcają, żeby tam dotrzeć! Jakoś nam zawsze nie po drodze było z Wietnamem, ale teraz Birma z naszą pięciolatką będzie dobrym testem takich klimatów z dzieckiem ;). Byliście w cudownych miejscach i świetnie je uchwyciliście – będziemy zaglądać!

    1. Klaudia says: Odpowiedz

      Dzięki Kamila! Birma podobno jest magiczna, zwłaszcza Bagan, także już na samą myśl o Waszej podróży zazdroszczę Wam kadrów i światła! Będziecie na pewno zachwyceni! U nas Wietnam też nie był planowany,a przebił chociażby Tajlandię. W takim razie czekamy na fotorelację z Birmy, po której pewnie znów będę zbierać szczękę z ziemi z zachwytu 😉 ps. leniwiec z Panamy jest booooooooooski 😉

  3. Zazdroszczę w pozytywnym sensie. Te kraje łącznie z Japonią i Chinami to moje marzenie. Na razie patrząc tylko na mapy i oglądając zdjęcia, blogi i patrząc na fotorelacje podróżników. Mam nadzieje, że kiedyś uda się mi postawić nogę właśnie tam.

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Na pewno tak będzie! Trzymamy za to kciuki! W przyszłości planujemy więcej wpisów o Wietnamie, ale także Tajlandii i Kambodży. Może znajdziesz w nich przepis na swoją azjatycką przygodę 🙂

  4. Kasia says: Odpowiedz

    Hey!
    Świetne zdjęcia i bardzo przydatne informacje! Czy pamiętasz może skąd braliście wycieczkę po zatoce Ha Long? Z hotelu, czy przez biuro?
    Interesuje mnie też to samo z deltą Mekongu – nie wiem czy starczy nam czasu na „samoorganizację” więc może jakieś rady/info odnośnie wycieczki zorganizowanej (skąd braliście).
    Dzięki serdeczne i pozdrawiam!

    1. Marcin says: Odpowiedz

      W backpackerskich dzielnicach praktycznie każdego miasta takich lokalnych biur podróży jest mnóstwo. Przekonaliśmy się jednak, że nie ma co marnować zbyt wiele czasu na zastanawianie się pomiędzy nimi, bo oferują one właściwie to samo. Szczególnie w przypadku rejsu po zatoce Ha Long jest to kwestia, który standard chcemy wybrać (najtańszy, średni, najdroższy). W ramach danego standardu wahania cen są rzędu kilku $ od osoby, a ci, którzy go wybrali lądują na tym samym statku, niezależnie ile zapłacili za wycieczkę. W takich przypadkach my stosujemy zasadę 3 biur, z których wybieramy to, które wzbudza nasze największe zaufanie.

      1. Kasia says: Odpowiedz

        Dzięki serdeczne! 🙂

        1. Marcin says: Odpowiedz

          Proszę bardzo 🙂 W przypadku dalszych pytań zapraszamy również do kontaktu mailowego lub przez formularz znajdujący się na naszej stronie w zakładce KONTAKT.

  5. Ale tam jest pięknie! nie mogłam się napatrzeć na te zdjęcia!

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Wietnam rzeczywiście urzeka na każdym kroku, mimo że ciągle jeszcze jest pomijany na rzecz np. Tajlandii. Ma to też i swoje dobre strony, bo dzięki temu wydaje nam się, że jest bardziej naturalny.

  6. Zazdroszcze, to musiala byc niesamowita podroz. Ale przechodzenia przez ulicę to bym sie bala 🙂 nie lubiw przekraczac jezdni tam, gdzie nie ma świateł xD

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Takie „prawa dżungli” obowiązują w wielu miastach Azji. Nie możemy zagwarantować, że opisane przez nas zasady działają wszędzie, ale jeżeli będziesz je stosować w Wietnamie, to nic złego nie powinno Cię spotkać 🙂

  7. Ania says: Odpowiedz

    Ja zakochałam się w Tajlandii i tak na prawdę Wietnam skreśliłam w swoich dalszych planach….zdecydowanie po Waszym opisie, zmieniam zdanie.
    Że też ja wcześniej do Was nie trafiłam 🙂

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Zostaliśmy zainspirowani, więc teraz chcemy inspirować innych 🙂 Tajlandia jest równie piękna, ale w naszych oczach póki co Wietnam jest dużo mnie turystyczny.

  8. Mieliście bardzo podobną trasę do mojej. Mnie najbardziej urzekła Cat Ba!

    1. Marcin says: Odpowiedz

      My na samo Cat Ba nie dotarliśmy niestety, ale cała zatoka Ha Long okazała się super miłym zaskoczeniem. Między innymi może dlatego, że dopisała nam pogoda, co nie zdarza się podobno zbyt często.

  9. Piękne zdjęcia!

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Dzięki!

  10. krystynabozenna says: Odpowiedz

    Namęczyłam si e ,żebyw stawić u was komentazr, macie chyba źle ustawione komentarze.
    Świetne zdjęcia 🙂 Ciekwy ten Wietnam , taka egzotyka dla nas 🙂

  11. Inspirująco, kolejna dawka informacji na mój autostopowy wyjazd do tej destynacji 🙂

    1. Klaudia says: Odpowiedz

      Cieszymy się, że Cię zainspirowaliśmy! Życzymy fantastycznej przygody! Z chęcią byśmy wrócili do Wietnamu 😉

  12. Cóż mogę powiedzieć, pięknie. Zdjęcia fenomenalne. Będę Was tu odwiedzać i mam nadzieje podążać Waszymi szlakami 😉

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Zachęcamy i zapraszamy! 🙂

  13. Widoki nieziemskie! Szczególnie ta jaskinia. Brakuje mi trochę odwagi na taką egzotyczną podróż, ale kto wie… może kiedyś 🙂

    1. Klaudia says: Odpowiedz

      Agato, Wietnam jest bardzo prosty, tani i bezpieczny na pierwszą, tak daleką, egzotyczną podróż! Życzymy odwagi w spełnianiu marzeń i mocno trzymamy kciuki za taką wyprawę 😉

  14. Swietnie to wszystko zebrałaś! my własnie wrócilismy z Azji i juz planujemy kolejny trip w tym kierunku, nie ukrywam , ze Wietnam jest na liscie, zapisuje sobie tego posta i wróce do niego na pewno przed wyjazdem! good job! A zdjecia piekne!!!

  15. Cudowne zdjęcia! Wpis zachęcił mnie do przyjrzenia się Wietnamowi bliżej jako możliwemu miejscu na wypad z dziewczynami 🙂 Dzięki!

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Na pewno warto przyjrzeć się Wietnamowi z bliska. To bardzo ciekawy kraj i będziemy starali się przekonywać o tym tych nieprzekonanych 🙂

  16. piękne zdjęcia i świetna relacja
    bardzo przydatny post

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Cieszymy się i zapraszamy do lektury kolejnych postów 🙂

  17. Cudownie malowniczo! Marzę by kiedyś tam się udać 🙂

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Nic tylko realizować to marzenie, bo jak ktoś kiedyś powiedział: Nie wzdychaj do księżyca. Sięgnij po niego 🙂

  18. Bartek says: Odpowiedz

    Piękne zdjęcia, piękna podróż. My się wybieramy na przełomie roku.
    Czy możesz nam zdradzić jak się przemieszczaliście pomiędzy miastami? Pomiędzy Hanoi a Sajgonem jest dużo do zobaczenia i 2 tys. km!
    Ile dni łącznie Wam to zajęło?
    Pozdrawiam
    Bartek

    1. Marcin says: Odpowiedz

      Zgadza się, odległości są bardzo duże. My podróżowaliśmy czym się da czyli pociągiem, autobusem albo i nawet samolotem (czasami trafiają się fajne promocje w cenie porównywalnej do innych środków transportu) Podróżując autobusem można skorzystać z biletu na całą trasę z Hanoi do Sajgonu pozwalającego na wysiadanie w różnych miastach i kontynuowanie podróży po paru dniach.
      Nam nasza podróż zajęła prawie dwa tygodnie, bo była częścią dłuższej podróży przez Azję, ale w przyszłości na pewno będziemy chcieli zwiedzić Wietnam bardziej szczegółowo.

  19. Karola says: Odpowiedz

    Wietnam jest piękny, byłam w tamtym roku w listopadzie i to była wspaniała podróż. Byłam z CT Poland i polecam z całego serca. Dbali o nas na każdym kroku i pokazali takie miejsca o których nawet w snach nie myślałam. Było cudnie

Dodaj komentarz